|
Blog > Komentarze do wpisu
PEŁNO RYB W OCEANIE
Nazywam się Marcin i jestem rybakiem.
Wyżaliłem się kumplowi, którego znam 78 lat (od 1906r. gramy razem w kosza), że "znowu nie wyszło". Skomentował to jednym zdaniem - "pełno ryb w oceanie". Powiedział to samo co inni, ale innymi słowami. Słowami, które dały mi do myślenia. No ok, niby jest ten ocean, a w nim pełno ryb. Do wyboru do koloru. Pływają sobie, ciumkają rafę i miło spędzają czas urządzając tarło. Jednak zauważyłem, że JA, jestem pieprzonym rybakiem - koneserem. Uczepiłem się jednej ryby jak bohater książki "Stary człowiek i morze". Złapałem tego tonowego marlina i kurczowo trzymam się haka. Kurczowo... hmmm. Nie, to złe słowo. Po prostu się trzymam. Bohater książki, stary Santiago w drodze powrotnej musi walczyć nie tylko z silną i ciężką rybą, ale i rekinami. U mnie nie ma rekinów, ale są te pieprzone myśli, które nachodzą mnie średnio co 0,013 sek. Nie będę streszczać książki, bo każdy ją czytał. Ważne jest przesłanie utworu. Jest nią refleksja, że człowiek jest zdolny zrobić wszystko, oraz że jeśli chcemy, możemy pokonać wszystkich, czego dowodem jest wspominana przez bohatera walka na pięści. Bo zobaczcie, rybakowi nawet starość nie przeszkodziła w zdobyciu marlina! W tym momencie zadaje sobie pytanie, czy mam być jak Santiago?
Powieść H. Melville'a "Moby Dick" jest nieco inna i ma całkiem inne przesłanie. Otóż obiektem marzeń kapitana statku Ahaba jest ogromny kaszalot o biało-czarnej barwie. W walce z nim ów kapitan stracił kiedyś nogę i pragnie zemsty. Chce dorwać bydlaka! Za szelka cenę! Nie patrzy na to czy straci załogę, drugą nogę, fiuta, czy statek. W warstwie psychologicznej głównym tematem utworu jest walka między uczuciami, a rozsądkiem i między wolą człowieka, a przeznaczeniem, toczona głównie w umyśle kapitana Ahaba, ale także pozostałych członków załogi, zdających sobie sprawę z wielkiego niebezpieczeństwa, które im grozi. Czy moja ryba (lepiej brzmi "Rybka") jest Moby Dickiem (Moby Diczkiem)? Myślę, że tak. Chcąc ją dorwać i zatrzymać przy sobie (za wszelką cenę) mogę spowodować zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla Niej. W tym momencie zadaje sobie pytanie, czy mam być jak Ahab?
Zauważyłem natomiast u dwóch bohaterów kilka podobnych cech - CIERPLIWOŚĆ, STANOWCZOŚĆ, ODWAGA, PASJA, POSIADANIE CELU. Czuję się rozdarty i nie wiem co mam robić z tym, co przyniosły mi ostatnie dwa miesiące i nowy rok. Czy być teraz jak Santiago i liczyć na szczęśliwy koniec, czy może zamienić się w Ahaba, który by dopiąć swego musiał zginąć? Trochę marnie... Jednak jednego jestem pewien. Wyżej wymienione cechy charakteru (czyt. zalety) na pewno pomogą mi w osiągnięciu celu. Jakiego? Ja już wiem jakiego! P.S. Do tego wszystkiego jutro jeszcze 15 dzień miesiąca... P.S.2 To niesamowite jak książki potrafią być mądre. Ich analiza zmienia podejście do życia i po prostu pomaga. Dziękuję Wam rybacy. I Tobie Ajwi ;) P.S.3
sobota, 14 stycznia 2012, porkivangogh
Komentarze
Gość: psycholog, host-89-228-64-229.olsztyn.mm.pl
2012/01/14 21:47:30
zastanawia mnie czemu w Twoich tekstach gryzą się pewne wartości. z jednej strony mamy do czynienia z potężnym i nieokrzesanym czarnuchem z gigantycznymi jajami, którym pragniesz zostać, a także z amazońską dżunglą na klacie - podkreślaną przez Ciebie domeną męskości. z drugiej jednak, styl pisanych tekstów i charakter przemyśleń w postach, w których nie piszesz o swej "murzyńskości" i włochach na klacie (bardzo dogłębny i szczegółowy) jest kobiecy jak naga afrodyta w spienionych wodach morza śródziemnego. świadczy o tym chociażby to, że kobiety są głównymi odbiorczyniami i kontestatorkami Twych utworów. moze to też w pewnym stopniu wyjaśniać Twe problemy sercowe. Podświadomie przyjmując żeński sposób myślenia w rozmowach (nie wiem czy tak jest) jesteś świetnie rozumiany przez kobiety, ale możesz jednocześnie łatwo zostać zaszufladkowany jako zwykła "koleżanka", a nie facet do wpółżycia, który powinien przyjmować inny punkt widzenia (instynktowność ludzkiego umysłu jest bezlitosna). doświadczony psycholog miałby ciekawe zjawisko do zdiagnozowania na podstawie samych postów, warto więc zastanowić się czy aby nie za bardzo "odsłaniasz" siebie w wirtualnym świecie ;)
2012/01/14 22:03:03
Nie jestem aż tak skomplikowany, ale jak chcesz mogę zostać Twoim obiektem badań ;)
Ciesze się, że czytają bloga tak inteligentni ludzie, na prawde.
Gość: psycholog, host-89-228-64-229.olsztyn.mm.pl
2012/01/14 22:13:20
Przyznam, że Twoja lekkość pióra, albo bardziej klawiszy, zwraca na siebie uwagę. Równie mocno jak nietuzinkowy humor. Warto zainwestować ten potencjał w coś poważniejszego niż wylewanie żalów.
2012/01/14 22:18:29
Heh, dziekuję. Myślę, że jesteś osobą, z którą chciałbym pogadac. Na priv.
Gość: Zaratusztrianin, acah12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/15 18:15:23
Marcin wyraźnie doskwiera Ci brak witaminy eS :D Poza tym myślę, że lepiej wylewać gorzkie żale na blogu niż na inne osoby. Każdy ma swój sposób na 'wygadanie się' a ten wydaje mi się najbardziej przestępny ;) Marcin nic na siłę, bo kobiety wartościowe same się nie sieją i trzeba trochę się przyłożyć by wśród pół światu tego kwiatu znaleźć swoją lilię ;)
2012/01/15 20:37:05
ja chciałbym przestrzec przed radami internetowych psychologów. Wróżenie z fusów....
2012/01/16 11:08:42
@Zaratusztrianin,
masz rację ,zawsze traktowałem blog jak miejsce gdzie moge o wszystkim napisac. NIkt nie musi tego czytac jak mu sie nie podoba. MOże mnie naprawiac, doradzac mi, komentowac zachowanie, ale nie narzekac że jest do dupy. Blog jest taki jest i na razie nie zamierzam nic zmieniac.
Gość: Zaratusztrianin, 178.181.117.28.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/01/16 17:07:26
@porki: podsumowując, inteligentni ludzie zawsze sie dogadają :D
|
|